środa, 29 marca 2017

żeby było lepiej

Świat jest zły. Ludzie są źli. Tyle nienawiści, przemocy, gniewu... Wciąż nas otaczają informacje o wojnach, o morderstwach, pobiciach. Jest źle. We własnych sercach też często widzimy gniew, złość, nienawiść, zazdrość - to wszystko co złe i niedobre. I nawet jeśli próbujemy usilnie się nawracać (a nie wszyscy próbują), to i tak do tych samych własnych słabości wracamy. I taki ponury obraz z tego się wyłania. Jest źle i źle być musi. A pewnie nawet jeszcze gorzej.

A może warto tak od drugiej strony? Nie myśleć o tym, co w nas złe. Nie nawracać się usilnie. Tylko zacząć tworzyć dobro. Można być nerwusem, krzykaczem i zazdrośnikiem, ale jeśli codziennie skupimy się na czymś dobrym, to wtedy na te krzyki i nerwy zabraknie czasu... Wiadomo, nie naprawimy całego świata, ale można znaleźć różne małe drobiazgi we własnym otoczeniu. Takie miejsca, w których można zadziałać. Można pomóc sąsiadowi, własnym rodzicom, dzieciom, przyjaciołom. Można zaproponować pomoc komuś zupełnie obcemu. Można się podzielić tym, co mamy w nadmiarze. Można zaoferować troche własnego czasu. Można po prostu uśmiechnąć się, powiedzieć kilka miłych słów. A gdyby zrobili tak wszyscy, to jestem przekonana, że świat byłby lepszy.

To co? Macie jakieś pomysły, co zrobić, żeby było lepiej?

środa, 8 marca 2017

Dlaczego olx?

Po kilku miesiącach przerwy, robię kolejne podejście do odgracenia mieszkania. Po raz kolejny przedmioty tak mnie przytłoczyły, że postanowiłam wytoczyć im walkę, mając nadzieję, że tym razem uda się lepiej niż ostatnio. A skoro pozbywam się przedmiotów, to trzeba coś zrobić z nimi dalej. Oczywiście, najprostszym rozwiązaniem jest kosz na śmieci. Wyrzucam, wynoszę, koniec problemu. Ale ja tak nie umiem. Męczy mnie to okropne poczucie odpowiedzialności - że skoro już coś kiedyś wpuściłam do swojego mieszkania i życia (nawet jeśli wbrew mojej woli), to nie mogę tego tak po prostu wyrzucić. Może komuś się przyda. Może ktoś skorzysta. Dzielnie więc tworzę nowe ogłoszenia na olx. Umawiam się, czekam, frustruję, kiedy ktoś nie przychodzi. A równocześnie straszliwie się cieszę, kiedy ktoś odbiera to, co u mnie tylko niepotrzebnie zajmowało kawałek przestrzeni. I moja radość rośnie, kiedy tych rzeczy znika coraz więcej. I choć zarabiać na olx nie umiem, to i tak mam satysfakcję. Magiczne dwa słowa "za darmo" powodują, że ogłoszenia czyta dużo więcej osób, a nadmiar przedmiotów znika z mieszkania.

Kochani, a może Wy też macie coś takiego, co właśnie Wam przeszkadza? Może czegoś nie potrzebujecie? Nie wyrzucajcie od razu na śmietnik. Spróbujcie olx i zaznaczając "za darmo" czekajcie na odzew. Proponuję jak najszybciej - bo jeśli odłożycie temat "na przyszły tydzień", to najprawdopodobniej nie wrócicie do niego miesiącami...

poniedziałek, 6 marca 2017

walka z wiatrakami

Ostatnio dałam się wciągnąć w rozmowę ideologiczną. Dwa razy. Jakiemuś dalekiemu znajomemu z internetu. Rezultat - stracone godziny, rozgoryczenie i świadomość, że każde z nas poczuło się po tej rozmowie gorzej.
Tyle lat już żyję na tym świecie, to powinnam się w końcu nauczyć, że takie rozmowy ideologiczne sensu nie mają. Każdy ma swój pogląd, swoje argumenty i swoje wierzenia. Po co na siłę kogoś przekonywać do swojej opinii?
Może jak sobie tutaj zapiszę, to następnym razem w takiej sytuacji ugryzę się w język (albo odetnę sobie dostęp do klawiatury). Nie warto. Szkoda czasu. Szkoda nerwów. Szkoda znajomości.
A jak już coś mnie ma wkurzać, to lepiej działać niż dyskutować. O!
I zamiast narzekać, że aborcja siamto owamto, to można wesprzeć domy samotnej matki albo podjąć się adopcji dziecka poczętego albo przynajmniej przepuścić ciężarną kobietę w sklepie.
Zamiast marudzić, że młodzież coraz gorsza, to można podjąć się wolontariatu w świetlicy socjoterapeutycznej, zorganizować jakieś bezpłatne zajęcia dla dzieci albo włączyć się w Akademię Przyszłości.
Zamiast marudzić na polityków, można zacząć działać lokalnie, wspierać inicjatywy, które zmieniają najbliższe otoczenie. A jak ktoś ma nerwy - spróbować samemu zaistnieć w polityce.
Zawsze można swoje przekonania zamienić w działanie. Zawsze można omodlić. Zawsze można coś zrobić. I najlepiej, żeby nie było to gadanie...

piątek, 3 marca 2017

wiosna, wiosenka

Wiosna idzie, wiosna! Po okresie zimowego spowolnienia pora zabrać się za wiosenne porządki. Pora przewietrzyć mieszkanie, pora przewietrzyć własny umysł. U mnie wciąż setki planów, marzeń i zadań do zrealizowania. Wciąż bardzo intensywnie. I choć wciąż zadaję sobie pytanie, czy to dobrze czy źle, to chyba jednak nie potrafię żyć spokojniej. Może na starość...

piątek, 18 listopada 2016

Sukces

Czym jest sukces dla Ciebie?

Czy, żeby ocenić siebie "odniosłam sukces w życiu" musisz spełnić jakieś określone kryteria?

Czy musisz napisać jakieś światowe dzieło?
Czy musisz wnieść coś do nauki?
Czy musisz uratować czyjeś życie?
Czy musisz mieć duży dom z ogrodem?
Czy musisz być specjalistą w jakiejś dziedzinie?
Czy musisz mieć poczytnego bloga?
Czy musisz mieć mnóstwo bliskich osób dookoła siebie?
Czy musisz mieć doskonale wychowane i wyedukowane dzieci?
Czy musisz codziennie rano budzić się z uśmiechem na ustach?

Jeśli nie chcę być naukowcem, autorem bestsellerów ani właścicielką wielkiej fortuny, to nie znaczy, że nie mogę mieć swoich małych ważnych sukcesów. I jeśli będę z góry wiedziała, że tego właśnie chcę, to nie poczuję się bezwartościowa tylko dlatego, że nie dokonuję wielkich czynów.
Nie każdy musi być profesorem czy chirurgiem. Ktoś musi temu profesorowi ugotować obiad, upiec chleb. Ktoś dla chirurga szyje ubrania, naprawia buty i wywozi śmieci.

A naszym sukcesem niech będzie po prostu dobre życie.

czwartek, 11 sierpnia 2016

krótko i na temat

Dziś nie będę się długo rozpisywać. Tylko taka krótka porada. Najbardziej dla mnie samej.
Nawet jeśli przeczytasz sto tysięcy podręczników i książek na jakiś temat, obejrzysz setki filmów motywujących i weźmiesz udział w dziesięciu szkoleniach... Jeśli nie weźmiesz się do roboty i nie zaczniesz wdrażać swoich planów w życie - nic nie osiągniesz.
Tak więc ten tego... Bierzmy się do roboty!

środa, 6 lipca 2016

Czy bycie eko musi być kosztowne?

Często się słyszy, że bycie ekologicznym jest kosztowne. Zakupy w sklepach ekologicznych rzeczywiście potrafią przerazić. Ale dbanie o środowisko i otoczenie wcale nie musi być związane z dużymi kosztami, a wręcz często może pozwolić na małe lub duże oszczędności.

Poniżej moje kilka porad, co zrobić, żeby być bardziej ekologicznym oszczędniejszym równocześnie:

1. Nie kupuj nigdy plastikowych reklamówek w sklepach. 
Wiadomo, oszczędność 5 groszy nie jest łatwo zauważalna w naszym budżecie. Nawet jeśli pomnożymy te 5 groszy przez 5 roboczych dni, to w 52 tygodnie w roku uda nam się zaoszczędzić 13 zł. To nie majątek, ale oprócz drobnej kwoty w portfelu pozostanie nam satysfakcja, że mniej plastiku wylądowało na śmietniku.

2. Zadrukowany papier wykorzystuj na notatki lub rysunki dziecięce.
Dokumenty zawierające istotne dane osobowe najlepiej wrzucić do niszczarki albo zutylizować w inny sposób, który nie pozwoli postronnym osobom na dotarcie do tych danych. Ale oprócz kartek z tymi ważnymi danymi, przez nasze mieszkania przewija się mnóstwo papieru, który po prostu wyrzucamy (oby przynajmniej segregując).
Zamiast kupować kolejny blok rysunkowy dla dzieci - proponuję odkładać jednostronnie zapisane karteczki. Zamiast kupować supernotatnik - przyciąć sobie kilka takich kartek i na nich zapisywać mniej istotne rzeczy.
I znów w kwocie zaoszczędzonej przez rok można wpisać przynajmniej kilkunaście złotych.

3. Wyhoduj sobie własne ziółka na parapecie.
A jeśli masz ogródek, to i marchewkę, pietruszkę, buraczki i co tylko Ci się zamarzy. I zamiast szukać sklepu z ekologiczną marchewką, można iść do własnego ogródka i wyrwać z ziemi.
Próbowałam uprawiać różne ziółka i przyprawy - najlepiej mi się trzyma doniczka z miętą. Ale w międzyczasie miałam już własny szczypiorek, bazylię, kolendrę, oregano i koperek. Zawsze pod ręką, zawsze świeże.
Gdybym miała ogródek, to pewnie miałabym też własne owoce i warzywa. A skoro mieszkam w bloku to robię to co mogę.

4. Korzystaj z komunikacji miejskiej. 
Ta rada skierowana jest szczególnie do mieszkańców miast, którzy regularnie stoją samochodem w korku i obserwują przemykające obok tramwaje. Jeszcze jeśli samochodem jadą cztery osoby, wszystkie miejsca są zajęte, prowadzimy miłe rozmowy - rozumiem, że ma to swoje zalety. Ale i tak tramwaj czy autobus (który zużywa paliwo niezależnie od tego, czy w nim siedzimy czy nie), to moim zdaniem dużo lepszy pomysł. Kupowanie biletów miesięcznych zamiast paliwa do samochodu, to doskonała oszczędność. A jeśli odległość pozwala na używanie roweru lub hulajnogi, to już w ogóle - można powiedzieć, że to ekologiczne podejście wersja pro. I do tego jakie oszczędne!

5. Używaj jak najmniej kosmetyków.
Kosmetyki kuszą. Dzięki nim mamy wyglądać pięknie, młodo i zdrowo. Tymczasem często ich działanie nie jest wcale aż tak bardzo korzystne. Nie jestem w tym temacie specjalistką więc nie będę się szczegółowo wypowiadać, ale wyrzucając w połowie pełne opakowanie jakiegoś przeterminowanego kosmetyku, warto się zastanowić, skąd się u nas wziął. Zamiast pięciu kremów być może wystarczy jeden, który zużyjemy do samego końca.
Miejmy świadomość, że produkcja kosmetyków wcale nie jest ekologiczna.

6. Unikaj leków i suplementów diety.
I nie chodzi mi o to, żeby w czasie choroby nie wziąć odpowiedniego antybiotyku. Ale jeśli mam problemy z żelazem, to wypiję sobie co drugi dzień koktail pietruszkowy. Jeśli mam niedobory magnezu, to do diety dołączę pestki dyni. A jeśli boli mnie głowa, to zanim łyknę tabletkę, spróbuję wpierw wyjść na świeże powietrze albo położę się na 15 minut i zobaczę, czy ból minie.

7. Szukaj produktów, które mają jak najmniej opakowań.
Ja może jakaś wrażliwa jestem, ale jak widzę ciasteczko opakowane w folię, następnie w kartonik i wsadzone do woreczka z pięcioma innymi ciasteczkami, a następnie zapakowane w kolejny kartonik, to aż mi się robi przykro. Te same ciasteczka można by było sprzedawać na kilogramy, bez tych wszystkich zbędnych opakowań. I te sprzedawane na kilogramy zwykle kosztują dużo mniej, a smakują tak samo.

8. Zanim coś wyrzucisz, pomyśl, czy komuś się nie przyda.
Oddaj znajomym. Przekaż do Caritasu. Spróbuj odsprzedać na Allegro lub OLX (jak nikt nie chce kupić, to spróbuj dwóch magicznych słów "za darmo"). Nie warto trzymać w domu rzeczy niepotrzebnych, ale ciąży na nas odpowiedzialość za to, że je do tego domu wpuściliśmy. Pozwólmy im trafić do osób, którym się przydadzą.

9. Kupuj rzeczy używane.
Allegro, olx, znajomi - można znaleźć prawdziwe perełki. Szczególnie w przypadku małych dzieci - wielki zestaw ubranek można kupić za niewielkie kwoty albo dostać od znajomych zupełnie za darmo. Czasem wystarczy tylko zapytać.

10. Unikaj jednorazówek.
I może to dotyczyć zarówno pieluszek dla dzieci, ale również jednorazowych ręczniczków, naczyń, sztućcy, opakowań. Unikajmy i tyle.

11. Pozwól sobie na bycie niemodnym.
Jeśli masz swój ulubiony zestaw ubrań, to korzystaj z nich. Noś dopóki się nie rozpadną. Nie kupuj co roku nowej sukienki, bluzki, trzech par spodni. A jeśli otoczenie cię ocenia po tym, co ubierasz na siebie - zmień otoczenie na takie, które polubi cię za to, kim jesteś, a nie za to jak wyglądasz.

12. Naprawiaj.
Zaszyj dziurę w skarpetkach. Przyszyj guzik. Sklej pękniętą zabawkę. Przykręć śrubkę. Odmaluj. Czasem niewiele potrzeba, żeby przedmiotom przywrócić życie. Jasne - łatwiej wyrzucić i kupić nowe. Ale po co, skoro stare wciąż jeszcze może służyć a nie zalegać na śmietniku?

13. Myśl o drobiazgach, rozglądaj się.
Jeśli sięgasz do łazienki tylko po szmatkę, to nie musisz zapalać światła.
Dokręć po sobie kran.
Nie przebieraj trzy razy dziecka tylko dlatego, że uczy się samodzielnie jeść i po każdym posiłku ma brudną bluzkę (no chyba że spodziewasz się gości).
Jeśli nie czujesz potrzeby, to unikaj płynów do płukania prania.
Kup makulaturowy papier toaletowy.
Szukaj w swojej własnej codzienności drobiazgów, które pozwolą Ci żyć bardziej przyjaźnie dla środowiska. Staraj się zostawić po sobie jak najmniej śmieci.

A wszystkich zainteresowanych eko-tematami zapraszam na bloga Kornelii (tutaj) albo na nieaktualizowanego, ale bardzo ciekawego bloga 3 poziomy (tutaj).