wtorek, 17 kwietnia 2018

co robić z chorym dzieckiem...

Mój młodszy potomek od kilku dni jest chory i nie chodzi do przedszkola. Ponieważ siedzę z nim w domu i w takich warunkach nauka programowania nie jest możliwa, to zajęłam się zaległymi porządkami. I tak sobie myślę, że może dobrze, że wreszcie mam na nie choć trochę czasu, bo przez kilka tygodni powierzchownego sprzątania narobił się niezły bałagan.
Już teraz, przez dwa dni, udało mi się choć trochę odgruzować biurko (przyjemniej powinno się na nim pracować), wyszorować porządniej kuchnię i zrobić choć częściowy przegląd klocków lego. A przede mną pewnie jeszcze trzy dni porządków. Aż się na nie troszkę cieszę. To znaczy nie na porządki, ale na ich efekt.
A mój chorowitek... Siedzi sobie zwykle obok mnie. Słuchamy jego ulubionej muzyki (wiwat piosenki Wujka Ogórka). Dużo rozmawiamy. Czasem nawet pomaga sprzątać. Jakoś tak całkiem miło upływa nam czas...

4 komentarze:

  1. Najmilszy czas z przedszkolakiem, gdy niespieszny, może być nawet przy sprzątaniu i przy gotowaniu. A przytulajcie się często, sprzątanie nie jest najważniejsze. Ja miałam niedawno taki czas z wnusiem. Zdrowia dla synka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wnusiem to pewnie jeszcze przyjemniej. Bo już obowiązki inne.
      Synek najbardziej zadowolony z wysiewania kwiatków na balkonie. A dziś przeszczęśliwy, bo mu obiecałam, że dostanie własnego bratka w doniczce. Mógł wybrać w kwiaciarni.

      Usuń
  2. Takie banalne czynności potrafią czasem dać sporo satysfakcji a nawet przewietrzyć głowę. Dobrego czasu dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. A przewietrzenie głowy bardzo się przydaje. I poukładnie niektórych tematów.

      Usuń